Dojrzała kobieta jest matką. Kobieta jest jednocześnie bliżej Boga i dalej niż mężczyzna. Tak blisko, że idzie za Nim nie pytając, kim jest. Tak blisko, że Go nie widzi, choć czuje całą sobą. Potyka się, idąc zagubiona w tym czuciu.
Mężczyzna potrafi Go nazwać. Jest dalej, lecz widzi Jego ścieżki.
Kobieta bez Ojca nie szuka dojrzałego mężczyzny.
Bierze pod opiekę dziecko — zagubione jak ona. Nie widzi Boga, więc nie może powiedzieć: „Tam jest Twój Ojciec.” Widzi ziemię. Na tej ziemi chce go wychować i się nim opiekować. Daje mu świat i mówi: „Tam jest drewno do pobrania.” Bo chce, by potrafił się opiekować. Daje mu to, co ma. Dopóki nie zna Ojca, nie potrafi go wypuścić. On nigdy nie dorasta.
Matka nie jest Ojcem. Bez Ojca nie ma dorosłości. Dlatego mówi: „To jest Twój świat. Jesteś bogiem. Szukaj własnej chwały.” Dopóki nie zna Ojca, nie potrafi go wypuścić.
On nigdy nie dorasta. Matka nie jest Ojcem. Bez Ojca nie ma dorosłości. Dlatego mówi: „To jest Mój świat. Jestem bogiem. Należy mi się chwała.” I teraz ona szuka w nim Ojca.
Mężczyzna bez Ojca nie szuka dojrzałej kobiety.
Bierze pod opiekę dziecko spragnione Ojca. To zbyt pierwotne uczucie by mógł objąć to rozumem. Czuje jej pragnienie Boga i ulega pokusie stania się jej ojcem. Mówi jej „będę Ciebie chronił.” Nie widzi Boga i nie może powiedzieć „Nie jestem Twoim Ojcem”. Dlatego daje jej dom i mówi tu jest Twoje więzienie. Tu jesteś bezpieczna. Teraz on szuka w niej matki. On nigdy nie dorasta. Matka nie jest Ojcem. Bez Ojca nie ma dorosłości. Zna tylko niebo i zapomina o ziemi. Myli chałę Boga z własną. Dlatego mówi: „To jest mój świat. Jestem bogiem. Moja jest chała”
Kobieta, która nie zna Ojca, nie wychowa córki na dojrzałą kobietę. Mogą jedynie razem bawić się w dom. Urządzać przyjęcia i skrycie nienawidzić mężczyzn — za to, że nie są bogami. Mężczyzna który nie zna Ojca nie wychowa syna na dojrzałego mężczyznę. Mogą oboje budować podzielone królestwa i skrycie nienawidzić kobiet za to że nie wybrały im dobrego ojca.
Dopiero gdy kobieta i mężczyzna poznają Ojca, Ten da im odpoczynek. Wtedy kończy się wędrówka duszy i zaczyna istnienie. Wtedy opiekuje się nimi Ojciec. To jest powrót do raju.
To jest grzech. To jest owoc poznania dobra i zła. Dostali siebie, by wspólnie wielbić Boga. Wybrali, by stać się dla siebie nawzajem fałszywymi bogami.
Uległa kobieta staje się służebnicą fałszywego boga — oddając mu swoją duszę i ciało. Gdy poczuje się brudna, zaczyna go nienawidzić. W tej nienawiści odnajduje siłę, w kontroli — sprawczość.
Obala fałszywego boga i sama staje się fałszywą boginią. Żąda darów i ofiar ku swojej czci. Wtedy zaczyna nienawidzić samą siebie — bo wie, że jest śmiertelna. Wie, że nie może być bogiem, ale nie zna Ojca, by się Jemu oddać. Toczy się w niej walka, w której stawką jest dusza.
Tak samo uległy mężczyzna szuka bogini. Pramatki która zrodzi fałszywego boga nienawidzącego swojej matki. Niedojrzały mężczyzna staje się tyranem łamiąc kobiety które miał chronić. Towarzyski stają się cudzołożnicami kupczącymi swoim ciałem za okruszki chleba. Z grzechu rodzą się grzeszne dzieci. Z głupoty rodzi się głupota.
Prawdziwą tragedią jest to, gdy któreś z nich zbyt mocno rozsmakuje się w smaku zła.
Wtedy zapomina, jak smakuje dobro. Uzależnia się od zła.
Nie umie już prawdzie uwielbiać.
Nie umie już prawdziwie kochać.
Nie umie już prawdziwie widzieć Boga.
A bez Boga — nie ma istnienia.
Prawda była zagrożeniem — bo odbierała władzę. A władza bez Ojca jest jak tron w piekle — wysoki, samotny, zimny i zbudowany z cierpienia innych.
Taki człowiek nie chce już uleczyć relacji z Ojcem. Zbyt mocno rozsmakował się w ciemności. Zbyt wielu miał fałszywych bogów. Zbyt wiele razy czuł, że może decydować o dobru i złu.
Nie pisze tego by wypominać Tobie zło. To wszystko przekazuję by przypomnieć smak dobra.
Prawdziwa mądrość rodzi się z bojaźni Bożej i dopiero z niej rodzi się światłość.
Prawdziwa mądrość rodzi się z bojaźni Bożej i zamienia starą głupotę w nową mądrość. Teraz gdy już znam Ojca i wiem jak smakuje, mówię: „Tam jest Twój Ojciec. On na Ciebie czeka.” On jest — i nie ma niczego poza Nim. Łaską Ojca jest to że stare grzechy zamienia w nowe życie.
