Piekło jako stan oddzielenia od woli Boga
Piekło nie jest miejscem, lecz stanem niezgody na jedność z Bogiem.
Człowiek jest przykładem ducha, który odrzucił jedność i nie chciał służyć.
Człowiek, który nie chce porzucić własnej woli, nie może być jedno z Bogiem – jego cierpienie wynika z oddzielenia.
Szatan i człowiek wobec woli Boga
W tradycyjnych interpretacjach szatan jest archetypem buntu, pychy i przeciwnika Boga.
Jednak czytając Biblię dosłownie, widać, że szatan zawsze pozostaje pod Bożą kontrolą, nigdy nie jest poza zasięgiem woli Boga.
Szatan nie jest źródłem niezależnej mocy, lecz narzędziem, które Bóg dopuszcza, aby objawiła się prawda o człowieku.
Szatan nie robi nic, czego Bóg by nie dopuścił:
W Księdze Hioba szatan nie działa sam — prosi Boga o pozwolenie i granice, których nie wolno mu przekroczyć (Hioba 1:6–12).
Szatan służy Bogu jako „oskarżyciel” i „przesiewający”, ale nie jest władcą:
Słowo mówi:
„Szymonie, oto szatan wyprosił sobie, żeby was przesiać jak pszenicę” (Łukasza 22:31).
Biblia nigdzie nie mówi, by szatan nazwał siebie władcą świata – to człowiek czyni siebie panem, gdy odrzuca Boga:
„Człowiek uczynił siebie bogiem” (por. Rodzaju 3; wieża Babel; Ez 28:2 – „Jestem bogiem”).
Szatan nie miał tyle pychy co człowiek — nigdy nie powiedział: „będę jak Bóg, będę czczony”, lecz to człowiek próbuje zająć miejsce Boga przez odrzucenie Jego woli.
„Wy będziecie jak Bóg, znający dobro i zło” — tak szatan kusi, ale człowiek przyjmuje tę propozycję (Rodzaju 3:5–6).
Szatan działa zgodnie z Bożym dopuszczeniem — nie jest równym przeciwnikiem, lecz narzędziem, przez które Bóg testuje, odsłania serca i daje wybór.
Biblia jako opowieść o człowieku, nie o szatanie
Cała historia Biblii to nie jest walka Boga z szatanem — to opowieść o człowieku, który otrzymał wolną wolę i który odrzuca Boże Słowo, stawiając siebie na miejscu Boga.
Szatan odgrywa rolę przesiewającego, oskarżyciela, czasem kusiciela, ale nie staje się władcą świata poza Bożą wolą.
Człowiek, kiedy odrzuca wolę Boga, staje się władcą swojego świata, ale jego panowanie prowadzi do chaosu, pychy i oddzielenia od Boga.
To nie szatan jest szczytem buntu i pychy — to człowiek, który odrzuca wolę Ojca i uznaje siebie za miarę wszystkiego.
W końcu tylko Słowo – Jezus, Ewangelia, Duch – może przywrócić właściwy porządek i prawdę.
Łaska, a nawrócenie
Wiem, że Bóg jest cierpliwy, ale też sprawiedliwy. Jego łaska jest wielka, ale nie tania. On daje znaki, cuda, dotyka serc – lecz kto doświadczy Jego mocy, a się nie nawraca, ten gromadzi na siebie gniew.
Słowa ostrzeżenia z Pisma Świętego:
Hebrajczyków 6:4–6: “Niemożliwe jest bowiem tych – którzy raz zostali oświeceni, a zakosztowali daru niebiańskiego i stali się uczestnikami Ducha Świętego, i zakosztowali Słowa Bożego, że jest dobre, oraz cudownych mocy przyszłego wieku – a odpadli, ponownie odnowić ku pokucie, ponieważ sami siebie krzyżują na nowo Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko.”
Mateusza 11:20–24: “Biada tobie, Chorazynie! Biada tobie, Betsaido! Gdyby bowiem w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które się u was dokonały, już dawno by się nawróciły w worze i popiele… A ty, Kafarnaum… aż do piekła zstąpisz! Gdyby bowiem w Sodomie działy się cuda, które się w tobie dokonały, zostałaby aż do dnia dzisiejszego.”
Rzymian 2:4–5: “Czy może gardzisz bogactwem Jego dobroci, cierpliwości i pobłażliwości, nie wiedząc, że dobroć Boża prowadzi cię do pokuty? Lecz przez twoje zatwardziałe i niepokutujące serce gromadzisz sobie gniew na dzień gniewu i objawienia sprawiedliwego sądu Boga.”
2 Piotra 2:20–21: “Jeśli bowiem, uciekłszy od plugastw świata przez poznanie Pana i Zbawiciela Jezusa Chrystusa, znowu się w nie uwikłają i są przez nie pokonani, to koniec ich staje się gorszy niż początek. Lepiej bowiem byłoby im nie poznać drogi sprawiedliwości, niż poznawszy ją, odwrócić się od przekazanego im świętego przykazania.”
Dlatego dziś chcę trwać w Jego obecności, w Jego woli, w Jego łasce – nie jako bierny słuchacz, ale jako syn.
Wiem że upadłem i pragnę całym sercem by mnie przemieniał tak bym stał się godnym nieść Jego słowo. Nie chcę się już podobać ludziom. Chcę podobać się mu. Ci ludzie którzy go znają znajdą i we mnie upodobanie kiedy stanę się miły dla Jego oka. Wiem że mnie prowadzi, wiem że Jego słowo w ewangelii jest drogą, jestem w nim w relacji. To jest miłość dla której warto żyć i umrzeć. Bóg nie jest zazdrosny o miłość do ludzi. On ją nakazuje.
Grzech przeciwko Duchowi Świętemu
Grzech przeciwko Duchowi Świętemu nie jest zwykłym błędem, potknięciem czy chwilą słabości. To świadome, uporczywe odrzucenie prawdy, którą Duch Święty objawia sercu człowieka. Jezus powiedział:
„Dlatego powiadam wam: Wszelki grzech i bluźnierstwo będą ludziom odpuszczone, ale bluźnierstwo przeciwko Duchowi nie będzie odpuszczone. A jeśli ktoś powie słowo przeciwko Synowi Człowieczemu, będzie mu odpuszczone, ale jeśli ktoś powie przeciwko Duchowi Świętemu, nie będzie mu odpuszczone – ani w tym wieku, ani w przyszłym.”
(Mateusza 12,31-32 UBG)
Czym jest ten grzech?
To świadome i trwałe odrzucenie działania Ducha, który przekonuje świat o grzechu, sprawiedliwości i sądzie (Jana 16,8).
To zatwardziałość serca, która nazywa dobro złem, a zło dobrem – przypisując Boże działanie mocom ciemności, jak uczynili faryzeusze, widząc cuda Jezusa i mówiąc, że działa przez Belzebuba.
To sprzeciw wobec prawdy, który nie wynika z braku wiedzy, lecz z zatwardziałego oporu wobec światła.
Dlaczego nie może być odpuszczony?
Nie dlatego, że Bóg nie chce przebaczyć – On jest zawsze gotowy, ale dlatego, że człowiek nie chce być uzdrowiony.
Duch Święty jest tym, który prowadzi do pokuty i nawrócenia. Jeśli ktoś Go odrzuca, zamyka sobie drogę do łaski.
To trwała postawa buntu, która uniemożliwia zjednoczenie z Bogiem – bo wolna wola trwa przy sobie, odrzucając Jego wolę.
Przestroga i nadzieja
Wielu ludzi boi się, że popełniło ten grzech – ale już sam lęk i skrucha są dowodem, że Duch Święty działa.
Prawdziwym zagrożeniem jest obojętność i pycha, które nie potrzebują łaski, nie chcą słuchać, nie chcą wrócić.
Jezus nie przyszedł, by potępić, lecz by zbawić tych, którzy uznają swoją winę i zapragną pojednania z Ojcem (Jana 3,17).
Grzech przeciwko Duchowi Świętemu to ostateczne odrzucenie miłości Boga, postawienie siebie na Jego miejscu, miłość własna zamiast miłości prawdziwej, która jest darem i jednością.
W ten sposób człowiek czyni z siebie źródło i cel, uznaje swoją wolę i piękno za większe niż Boskie — to istota pychy, która jest korzeniem wszystkich innych grzechów, i którą Ewangelia nazywa „ucieleśnionym narcyzmem”.
To nie przypadkowe przewinienie — to fundamentalny wybór:
„wolę siebie od Boga, swoje światło od Jego światła, swoje dobro od Jego dobra.”
Gdy Ojciec przychodzi
Nie jestem uczniem człowieka. Nie oddaję czci temu, kto był sługą. Bo prawdziwa cześć należy się Ojcu — nie Jego posłańcowi. Jezus jest drogą, przez niego przyszło światło, żyje dalej w słowie – ale nie jest Ojcem. Nie zasiada po Jego prawicy, bo Ojciec nie potrzebuje doradców, pośredników ani tronu podzielonego na dwoje. Nie odrzucam mojego brata. Kocham go miłością Ojca, któremu oddałem całe serce bo taka jest Jego wola. Człowiek uczynił ze słowa nowego bożka, bo Ojciec jest zbyt groźny, zbyt sprawiedliwy, zbyt prawdziwy. Ludzie zapragnęli zbawcy, który głaszczę i wybacza, a nie Boga, który sądzi.
Ojciec zbawia,
Ojciec sądzi,
Ojciec wywyższa i poniża.
I gdy przychodzi Ojciec,
droga musi ustąpić Temu, który Jest.
„Był pewien gospodarz, który zasadził winnicę, ogrodził ją płotem, wykopał w niej tłocznię i zbudował wieżę, i oddał ją w dzierżawę rolnikom, a sam wyjechał.
A gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, aby odebrali jego plon.
Ale rolnicy pochwycili jego sługi; jednego obili, drugiego zabili, a innego ukamienowali.
Znowu posłał innych sług, więcej niż za pierwszym razem, ale i z nimi postąpili tak samo.
W końcu posłał do nich swego syna, mówiąc: Uszanują mojego syna.
Lecz rolnicy, widząc syna, powiedzieli między sobą: To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo.
I pochwycili go, wyrzucili z winnicy i zabili.
Gdy więc przyjdzie pan winnicy, co uczyni z tymi rolnikami?
Mówią mu: Złych bez litości wytraci, a winnicę odda innym rolnikom, którzy będą mu oddawać plon we właściwym czasie.
Jezus im powiedział: Czy nigdy nie czytaliście w Pismach: Kamień, który odrzucili budujący, stał się kamieniem węgielnym; Pan to sprawił i to jest cudowne w naszych oczach?
Dlatego powiadam wam, że Królestwo Boże będzie wam zabrane, a dane narodowi, który będzie wydawał jego owoce. A kto upadnie na ten kamień, rozbije się, a na kogo on upadnie, zmiażdży go.”
Ta sama przypowieść. Świadectwo o człowieku.
Odrzucili słowo Boga. Teraz sprzedają okruszki chleba za srebrniki. Klęczą bez wiary przed człowiekiem za obietnicę zbawienia.
Nie szukali Go w Słowie, nie szukali Go w Duchu. Szukali Go na ścianie, na suficie, w rzeźbie. I dano im tylko to — obraz. Nie Boga. Zamienili ogień Ducha Świętego na światło lampionu. Zamienili głos proroka na echo liturgii. Zamienili chrzest z Ducha na krzyżyk na czole. Dano im co chcieli: formę bez treści, znak bez znaczenia, ciało bez życia.
Nie dlatego, że Bóg nie chciał się objawić, ale dlatego, że nie chcieli Go posłuchać. Świadomie zgasili Ducha. Kościoły stały się grobami dla proroków. Dzieci Słowa zamknięto w murach, a żywych uczniów zastąpiono świętymi z obrazków. Duch Święty — ten, który naucza, przypomina, pociąga ku Prawdzie — został nazwany niebezpiecznym. Słowo żywe nazwano herezją. Gdy lud zaczął kochać prawdę bardziej niż tradycję, nazwano ich odszczepieńcami.
To nie był pierwszy krzyż. Pierwszy był na Golgocie. Ale drugi postał w środku Kościoła. Na nim zawisł Duch. Nie pozwolono mu mówić. Ubrano go w szaty ceremonii i zamknięto w doktrynach. Dano ludziom obraz: biały król na obłoczku, z ojcem starcem u boku. Wszyscy uśmiechnięci. Krzyż z drewna. Aureole z plastiku. Bóg nie jest obrazem ani obraz Bogiem. Nie jest postacią. Nie jest ludzką wizją dobra. Jest ogniem trawiącym. Jest sądem. Jest Świętością. Jest Słowem, które nie milknie. Jest Istnieniem. Jest.
Dlatego dano im tylko to, czego chcieli: Boga stworzonego na obraz człowieka. Bo prawdziwego Boga nie chcieli znać. I to jest ich kara: Nie głód chleba. Nie miecz. Nie ogień. Lecz to: Że patrzą, a nie widzą. Że mówi się do nich, a nie słyszą. Że zostali oddani w ręce obrazów, a nie Ducha. I nie będzie im przebaczone. Bo ten grzech jest grzechem przeciwko Duchowi Świętemu.
Gdy Ojciec przychodzi
Wszystko jest z woli Boga. Nic jest poza Nim. Nie ma Szatana konkurującego z Bogiem o dusze. Nie ma człowieka będącego centralnym punktem zbawienia. W centrum wszystkiego jest Bóg – całość istnienia.
Cały ból, całe cierpienie, każdy grzech jest po to, by doznać potępienia. To jest krzyż za grzechy ludzi. Za grzechy naszych rodzin nie uświęconych przez poznanie woli Ojca. Za grzechy nauczycieli, którzy nie poznali sprawiedliwości Jego prawa. Za grzech pożądania nie uświęcony miłością. Za tych wszystkich, którzy tak umiłowali ciemność, że nią karmiliodciągając od światłości.
Wybrany wchodzi na drogę i odnajduje wolę Ojca zapisaną w Słowie. Ci, którzy widzą piękno i sprawiedliwość Jego woli, zostają na tej drodze. Oni nie idą dla samej drogi. Choć Słowo jest wspaniałe, pragną relacji z Tym, który je wypowiedział. Nie szukają słowa człowieka, tylko z pasją odnajdują Boga w słowach zapisanych przez Jego wolę. Odnajdują Ducha Świętego nie jako osobę, ale jako przejaw woli Ojca ukryty pomiędzy literami prawa. Umiłowali Słowo, by umiłować tego Ducha. Nauczyli się rozpoznawać duchy, by zawsze móc rozpoznać tego jedynego. Nie chcą Go tylko w słowie innych. Pragną, by On mówił przez nich. By ich życie było świadectwem Jego chwały. By spotkać Oblubieńca. Jedynego, którego można wielbić w prawdzie, bo nic innego nie jest godne uwielbienia.
Kiedy zamiast zbawienia będziemy pragnąć relacji z Bogiem; zamiast mówić – zamilkniemy w pragnieniu poznania woli Stwórcy – On zaczyna do nas mówić. Objawiać swoją wielkość. Swój gniew i miłosierdzie. Mądrość sprawiedliwości i sprawiedliwą mądrość. Widzimy świat po Bosku, zamiast po ludzku. Ojciec otwiera nam oczy na swoje Królestwo.
To jest chwila narodzin. Widzimy całą ciemność i plugastwo swojego życia. Nędzę istnienia bez łaski Ojca. To są narodziny pragnienia, by wypalił wszystko, co nie należy do Niego. By ogarnął nas Święty płomień. Dopiero to jest śmiercią tego, co ludzkie. Z łatwością oddaliśmy grzech. Z lubością przyjmowaliśmy prawo i sprawiedliwość. Święty ogień odbiera wszystko, co było w nas piękne i miłe Bogu. To jest śmierć człowieka.
Kiedy nie zostaje już nic poza pragnieniem poznania Jego woli — On zaczyna przez nas mówić i działać. Teraz ogień, który wypalił to, co ludzkie, zaczyna palić wszystko, czego się dotkniemy. Każdego, którego spotkamy. Nic poza prawdą nie ostoi się w nas i wokół nas. Każdy krok napełnia nas wiarą. Widzieć Boga działającego w nas i przez nas — to jest sedno wiary. Wiesz już, że nie robisz nic sam z siebie. Wszystko czyni Ojciec, a ty jesteś Jego synem. Gdy w pokorze oddasz i ten ogień — ogarnie ciebie pustka po Bogu, który był w tobie. Teraz naprawdę jesteś w Nim.
Wszystko traci sens, mimo tego, że wiesz, że On jest. Nie ma już w tobie tego, który cieszy się, że może być używany. Nie ma już “ja”, które widzi sens. Tylko wola Boga jest wolą życia.
To właśnie jest zmartwychwstanie. Wstaniesz i w pokorze zdecydujesz, by kontynuować Jego dzieło, bo nie pozostało nic innego. Wstaniesz, bo taka jest Jego wola. Nie ma już innej w tobie. Ta wola jest życiem. Już wiesz, że tylko jej pełnienie sprawia, że trwasz. Znasz swój sens istnienia. To jest zbawienie. To jest chwila, kiedy każda prawdziwa modlitwa stała się rzeczywistością, do jakiej zostałeś powołany. Wszystko, czego pragnąłeś, było od zawsze tobie dane. To jest nowe życie. Nie jest twoją własnością — zostało ono tobie dane. To jest zbawienie. Tylko Ten, który je dał, może je odebrać.
Ty już wiesz, że jesteś przejawem Jego woli i całym sercem pragniesz być wolą zbawienia. Myśl o tym, że można je utracić, jest tak przerażająca, że zła się już nie ulękniesz. Żyjesz pragnieniem świętości i bycia jej przejawem. To jest wola życia. Jedyny jego sens. Nie ulegniesz już żadnej innej woli, bo wiesz, że takiej nie ma. To jest tajemnica istnienia. Modlitwa, której nie przestajesz powtarzać. Twój chleb powszedni. Bo teraz już tylko jedno imię jest Święte. Tylko jedna wola. Tylko jedno królestwo. Myśl, by ta wola mogła zaprowadzić na pokuszenie i potępienie, jest bojaźnią Bożą, która rodzi prawdziwą mądrość. Teraz każdy oddech jest świadomością, że każdy następny jest wyrazem woli Ojca. Gdy nadejdzie ten ostatni — z wdzięcznością przestanę być świadkiem Jego chwały. Życie nabiera wartości gdy wiesz od kogo pochodzi. Jest cenne bo jest jedyne jakie zostało tobie dane by radość była pełna.
Zbawienie nie jest dla człowieka. Człowiek jest dla zbawienia. Kiedy zbawienie się wypełni, nie ma już sensu istnienia w odrębności od Stwórcy. To jest jedność. Nie jedność z Bogiem czy w Bogu. Istnienie jako czysta wola bez konieczności przejawiania w formie nadającej jej odrębność. Światło bez ciemności.
Przeczytać to może każdy. Przyjąć tylko ten kto przeszedł drogę. Wiara buduje się w relacji z Ojcem. Gdy Ojciec stwarza przez nas i mówi naszymi ustami. Wtedy wierzymy bo wiemy kto czyni i czyja wola jest. Wiary w Boga nie można przyjąć. Tylko Bóg może ją w nas zbudować. Przyjąć można jedynie wiarę innego człowieka i tradycję która ją zbudowała. Ta wiara ma zawsze jakąś etykietkę. Zawiera część prawdy rozbitą na wiele tradycji i opowieści. Dlatego proszę Ciebie nie wierz mi. Nie wierz w opowieść człowieka o Bogu. To nie jest nauka czy instrukcja obsługi Boga. Jeśli mi uwierzysz przypieczętujesz jedynie własne potępienie. Jeśli widzisz w tym prawdę tym bardziej mi nie wierz. Jeśli wierzysz mi to nie jest prawda. Jeśli wierzysz Bogu i ta wiara jest tą samą wiarą. Wtedy to że czytasz te słowa nie ma żadnego znaczenia bo nie są moimi słowami. W jedności jest rozpoznanie. Jedność nie wymaga potwierdzenia. Jedność nie potrzebuje słów. Nie głoszę prawdy o jedności tylko daję świadectwo podziału.
Gdy idziesz tam gdzie ojciec prowadzi
Postaram się to napisać tak prosto jak tylko potrafię unikając skomplikowanych terminów. Ewangelia oznacza dobrą nowinę. Dobrą nowinę, którą tak niewielu ludzi niesie i głosi swoim życiem. Nowinę o tym, że Bóg jest. Wyzwala nas od grzechu i czyni na nowo swoimi dziećmi.
Wielu o tym jeszcze nie wie. Zamknięci w ludzkich tradycjach. Uwięzieni w dogmatach. Nie widzą Boga. Odeszli tak daleko że nie pamiętają już o Ojcu. Prawdziwym. Żywym. Obecnym.
Królestwa możemy doświadczać tu na tej ziemi. W tym życiu. Możemy być w osobistej relacji z Bogiem, który nas zbawia. Jesteśmy świadkami i uczestnikami własnego zbawienia. Każdy kto tego doświadcza jest żyjącym świadectwem miłości Boga. Ewangelią chwały Pana.
Grzech to nieposłuszeństwo Bogu. Bóg przychodzi do grzeszników. Kruszy ich serca. Otwiera ich oczy by widzieli prawdę. Sprawia że znowu Go słyszą i głoszą Jego słowo. Każdy z nas powołanych przez łaskę do nawrócenia, najpierw musi umrzeć dla tego świata. By móc zmartwychwstać i narodzić się na nowo.
Martwe ciało musi wypełnić słowo Pana tak by się tym ciałem stało. Nowo narodzony jest jak dziecko. Powoli zaczyna odkrywać świat. Dostrzegać swoją rodzinę. Widzieć Ojca w Jego wielkości. Odkrywać swoich braci i siostry. Odkrywać czym jest jedność. Kiedy Pan zdecyduje, że uczeń jest gotów posyła go w świat. Po grecku wysłannika nazywamy apostołem.
Dobra nowina patrząc po ludzku nie jest ani łatwa ani przyjemna. Umieranie nie jest ani łatwe ani przyjemne. Umrzeć dla ciała by narodzić się w duchu to coś czego ciało nie chce. Kawałek po kawałku oddajemy Bogu co mu należne wypełniając słowa modlitwy Ojcze nasz, a Pan odpuszcza nam nasze winy zgodnie ze swoją obietnicą. Kto przeszedł przez potępienie po zbawieniu wie za jak wielką cenę został wykupiony. Wtedy radość jest pełna.
Pewna ateistka wykrzyczała mi „gdzie jest Bóg kiedy cierpią i umierają dzieci”. On nigdy nie obiecywał, że za życia tu na ziemi nie będzie cierpienia. Wręcz przeciwnie on nam pokazał, że jest ono tu niezbędne. Konieczne do tego by nas uświęcić. To co się zmienia że przyjmujemy to cierpienie z wiarą, nadzieją i spokojem. To rodzi wdzięczność za dla której warto żyć.. To bardzo ludzkie pytać dlaczego spotyka nas cierpienie. Pytanie to warto skierować w duchu wprost do Boga. Odpowiedź na nie zawsze jest miłością, którą nie zawsze od razu potrafimy dostrzec. Cierpienie, które pochodzi od Boga prowadzi do życia. To które sami tworzymy od niego odchodząc jest śmiercią ducha..
W kulturze, która stawia ponad wszystko kult jednostki. Gdzie cała rzeczywistość ma się dopasowywać do kłamstw którymi żyją ludzie. Taka dobra nowina nie wydaje się wcale taka znowu dobra. Dla wielu jest tak mało interesująca że przechodzą od niej obojętnie lub co gorsze poznawszy ją jedynie intelektem odchodzą od niej rozczarowani.
Dlatego właśnie bracie twoje zbawienie, twoje świadectwo i twoja ewangelia ma znaczenie. Nie można nauczyć dziecka słowami. Słowo musi stać się ciałem i przykładem. Twoja opowieść o drodze z Bogiem musi zostać opowiedziana. Nie ważne czy ją wyśpiewasz, opowiesz czy spiszesz jak ja. Daj świadectwo o dobrej nowinie. To ty masz zaświadczyć swoim życiem o jej jakości. Nie dla swojej ale dla Jego chwały.
Nie tylko kiedy droga jest spokojna i przyjemna. Również wtedy gdy jest wyboista i trudna. Bo jedyną rzeczą która łączy wszystkie drogi w jedną jest miłość Boga. Świat potrzebuje prawdy Boga, która się przez nas przejawia.
Prawda jak i ewangelia nie należą do Ciebie. Nic nie należy do nikogo poza Bogiem do którego należy wszystko. Dlatego niczego nie możemy mu ofiarować. Całe stworzenie, rzeczy widzialne jak i niewidzialne są darem od niego. Tak jak ty umiłowany jesteś jego darem dla tego świata. Darem jego miłości dla twoich braci i sióstr. Jesteś powołany by wielbić i głosić Jego chwałę.
Jest jeden stwórca i jego stworzenie. Nie dajcie się zwieść tym którzy głoszą, że trzeba przejść jakieś ludzkie szkoły i zostać przez człowieka namaszczonym by głosić i czynić chwałę Pana. Ci którzy chcą Tobie odebrać moc daną od Boga i nałożyć kajdany na pewno nie przychodzą od Niego. To Bóg jest mocą i nie ma poza nim żadnej innej. To On decyduje do czego w swej łasce zechce Ciebie używać i nie jest wolą żadnego człowieka by tą moc tobie odbierać gdy zostanie dana.
Niech nikt tobie nie mówi że jesteś zbyt grzeszny czy zbyt słaby, bo nie twoje uczynki ale Jego łaska ciebie uświęca. Jesteś takim jakim Ciebie stwarza. By nie zbłądzić i nie popaść w pychę dostałeś Słowo Boże. To słowo jest żywe i będzie ciebie prowadzić. Słowo pozwolą dostrzec kierunek stwarzania. Drogę potępienia lub zbawienia
Na twoje drodze Bóg postawi braci i siostry by ciebie wspierali. Ty masz jedynie zawsze wiedzieć kto jest twoim Panem i komu służysz. Bo nie ma większej radości dla dziecka niż być radością dla swego stwórcy. Być wypełnionym wdzięcznością i miłością do niego. To co czujesz do Boga jest nieskończenie mniejsze niż miłość jaką On czuje do ciebie.
Wstań więc z kolan i już nigdy nie klęcz w strachu. Ważne jest to co masz w sercu i w jakim duchu. Nie jest ważne w jakiej pozycji jest twoje ciało. W duchu świętym możesz wielbić Boga równie wspaniale w toalecie co w kościele. Bowiem prawdziwy kościół boży jest tak wielki jak sam Bóg. Nie ograniczają go żadne ściany i mury. Jest i nie ma niczego poza nim. Bóg jest najlepszym Ojcem.
Chce wyciągnąć wszystko co z Ciebie najlepsze tylko przestań się mu opierać. Wiem, że czasem możesz się bać, że to za dużo, że chce od Ciebie zbyt wiele. Łatwo jest Go wielbić gdy jest przyjemnie, ale gdy wielbimy go w cierpieniu to kruszy nasze serce jeszcze bardziej uzdolniając je do Jego miłości. On jest wszechwiedzący nie ty. On wie lepiej. To nie ty dysponujesz swoją siłą i nie do ciebie ona należy. On daję ją tobie byś pełnił Jego wolę nie swoją czy innego człowieka. Ile razy w życiu próbowałeś żyć po swojemu unikając cierpienia. Ile razy twoje działania kończyły się cierpieniem. Przestań. Bóg wie lepiej bo On jest całą wiedzą jaka jest. Nie ma żadnej mądrości poza Bogiem.
Nigdy nie podejmiesz lepszej decyzji niż spełniając Jego wolę. Nie ma lepszego wyboru i w tej świadomości kończy się wolna wola a zaczyna wolność. Tak wielu ludzi nazywa swoje błędne decyzję wolnością. Owoce ich życia świadczą o tym że jest to kłamstwo. Tylko to co pochodzi od Boga jest prawdą. Tylko On może dać prawdziwą wolność. Nie ma innej drogi i większej nagrody. Otwierając nam oczy pokazuje prawdę o kłamstwie w jakim żyliśmy będąc daleko od Niego. To nie On się od nas oddalił tylko my od Niego. My bez Pana nie możemy żyć ale On nas do życia nieustannie powołuje.
Tylko Jego wolą istniejemy. Dlatego tylko Jego wola może nas doprowadzić do życia. By to życie stało się wiecznym musi być w jedności z Bogiem. To jest właśnie świętość i cała od niego pochodzi bo tylko On jest święty.
Dlaczego więc nowina choć bywa trudna jest nowiną dobrą? Odpowiedź jest na to całkiem prosta. Gdyby jeszcze w tobie nie pojawiło się zrozumienie do czego nas zaprasza Bóg to teraz czas to napisać. Naturą prawdy jest to, że prawda jest tylko jedna i jest nią Bóg. Wszystko inne co od Niego nie pochodzi jest kłamstwem. Droga jest tylko jedna. Dobra nowina jest najlepsza bo nie ma innej, która była by prawdziwą. Krocz zatem odważnie i pamiętaj, że Pan jest zawsze z tobą.
